sobota, 8 października 2011

Odcinek 8 "Mecz towarzyski"

- Co z nim? 
- Może dziwnie to zabrzmi, ale z moich badań wyszło, że zaatakował go własny flux. - odpowiedziała z powagą Dame Simbai. 
- Jak to? - zdziwił się Aarch. - Oddech mu szkodzi? 
- Nie jestem pewna. Muszę na wszelki wypadek wykonać dodatkowe badania. 
- Czego nie jesteś pewna? - zdenerwował się Aarch. 
- Przyczyną tego ataku jest zbyt szybkie rozwijanie się Oddechu w organizmie D'joka. - dodała spuszczając wzrok. - Boję się, że w takim tempie naprawdę będzie w stanie mocno zagrozić jego życiu. 

***
          Mei leżała z wlepionym wzrokiem w sufit. Myślała o wszystkim, co do tej pory się przytrafiło. Nie poszła do D'joka. Nie była w stanie sie z nim zobaczyć, bo jeszcze bardziej bolesna byłaby dla niej decyzja, którą podjęła. W jej głębokich rozmyśleniach przerwała jej Tia, która właśnie weszła do wspólnego pokoju. 
- Mogę zająć Ci chwilkę? - zapytała niepewnie. 
- Oczywiście. - odpowiedziała z udawanym uśmiechem Mei. 
- Widzisz... Ja nie wiem jak mam zacząć, bo ja... Bo ja nie chcę, żebyś pomyślał, że wtrącam się w nie swoje sprawy. - odparła spuszczając wzrok. 
- Ale o co chodzi? - speszyła się brunetka. 
- Bo ja, czy... Z kim zdradzasz D'joka? - szybko zadała pytanie Tia.
- Ale ja, ale ja go nie... - zaczęła tłumaczyć się Mei. 
- Mei, jesteśmy przyjaciółkami. Dlaczego mi nie chcesz o tym powiedzieć? Ja, ja niechcący pod słyszałam Twoją rozmowę w dzień wyjazdu. Rozmawiałaś z jakimś chłopakiem. - zaczęła wyjaśniać Tia. - Powiedział, że Cię kocha... Mei, co jest grane? 
- Ja... - zaczęła Mei, której oczy zaczęły napływać łzami. - Ja dłużej tak nie mogę, Tia. - wybuchnęła płaczem. - Ja nie daje sobie rady. 
- Spokojnie Mei. Nie może być tak źle.... - podeszła do niej i przytuliła ją mocno do siebie Tia. - Kim on jest? 
- To Sinedd. - odparła smutna. - Ja, podczas tego wyjazdu na Genesis, w sprawie mojej reklamy, przypadkowo go spotkałam. Zaprosił mnie na kawę i tak jakoś wyszło, że spędziłam z nim cały dzień. I... - Mei wstała z łóżka i podeszła do okna. 
- I co się stało? - zapytała Tia.
- I mnie pocałował. - odparła zakrywając twarz dłońmi. - Ja tego nie chciałam. - zaczęła lamentować. - Ja nie chciałam, żeby do tego doszło. 
- Mei, ale przecież to nie Twoja wina. Przecież to nie Ty go pocałowałaś. - zaczęła pocieszać przyjaciółkę. 
- Ja wiem. Ale... ja coś do niego poczułam . - powiedziała w płaczu. 
- Oh.. - zdziwiła się Tia. - Ale przecież, ale co z D'jokiem? Do niego nic nie czujesz? - zapytała.
- Tak, czuję, ale Sinedd. Sama nie wiem. Nie wiem co mam zrobić. - spojrzała zapłakanymi oczami na Tię. 
- Powinnaś o tym porozmawiać z D'jokiem. W końcu z nim jesteś. - zaczęła doradzać. 
- Nie! Nie mogę. On, on nie może się o tym dowiedzieć Tia. - wystraszyła się. - Obiecaj mi, że mu tego nie powiesz. Proszę! 
- Ale ja... - chciała się sprzeciwić Tia.
- Proszę Cię. - spojrzała przyjaciółce głęboko w oczy. - To by zrujnowało mu życie. Nie chcę mu tego zrobić. Przynajmniej nie teraz. Obiecaj mi. 
- Dobrze. - odpowiedziała w końcu Tia.

***
          Lee już czwarty raz próbowała dodzwonić się do Dina, który od momentu ich spotkania, nie dawał oznak życia. Martwiła się o niego jak nigdy dotąd. Obawiała się, że coś mogło mu się stać. Za każdym razem po zakończeniu połączenia wyskakiwało, że chłopak nie jest teraz dostępny. Nie wiedziała co robić. - Świetnie. - powiedziała sama do siebie. - Nie dość, że nie odbierasz, to jeszcze nie mogę się do Ciebie wybrać. - dodała. - A może wrócił na Akillian? - zastanowiła się. Nie wiedziała tego. Postanowiła jednak, że powinna dać o tym znać Sonniemu, którego na pewno zainteresuje informacja o dziwnym zachowaniu chłopaka, który także posiadał flux Unodizy. Co prawda oni się nie znali, ale nie było to raczej problemem. 
- Sonny. - zaczęła szybko, zaraz po tym jak odebrał.
- Lee, co się stało? - zapytał ze spokojem w głosie. 
- Widzisz, nie wiem czy to jest ważne, ale stwierdziłam, że muszę Ci o tym powiedzieć. 
- No słucham.
- No bo jak wiesz nie uciekłam sama ze Strefy 13. Pomógł mi w tym mój dobry przyjaciel Din, którego od dłuższego czasu nie mogę zlokalizować. - zaczęła ze zmartwionym głosem Lee.
- Chciałabyś, żebym go odszukał? 
- To też między innymi, jednak nie zajmowała bym Ci czasu, gdybym nie była przekonana, że się tym zainteresujesz. On także jest pod kontrolą fluxa Unodizy. - powiedziała.
- Dlaczego mi wcześniej o tym nie powiedziałaś? - zapytał już nieco w złości. 
- Z tego wszystkiego wypadło mi to z głowy. - zaczęła się tłumaczyć. - Nie mniej jednak chciałabym jakoś pomóc. Nazywa się Din, jego numer identyfikacyjny to 00672893. Urodził się na Akillianie. Jego rodzice podczas wojny przenieśli się na Unodizę. Mam podejrzenia, że może wrócił na swoją planetę, jednak wolałabym, żebyś to sprawdził. 
- Dobrze Lee, dzięki za informacje. - powiedział. - Jak by Ci się jeszcze coś przypomniało, to wiesz gdzie mnie znaleźć. - dodał z ironią i się rozłączył. 

***
          Tak drodzy holo-widzowie. Już dzisiaj na planecie Paradisia odbędzie się pierwszy mecz towarzyski pomiędzy Snow Kids, a Wambas. - zaczęła Cally Mistic. - Mecz będę dla was relacjonować na żywo z Podniebnego Stadionu. Tak jest drodzy państwo, mecz czas zacząć. Drużyny już szykują się do wejścia na boisko. Dotarły do mnie także bardzo interesujące wieści. Drużyna Snow Kids przeżywa pewnego rodzaju kryzys. Przed chwilą dowiedziałam się o nagłej chorobie ich kapitana D'joka, który nie jest w stanie wystąpić w dzisiejszym meczu. Jego miejsce na pozycji napastnika zajmie Mark, natomiast opaska kapitana na jakiś czas trafia do Rocketa. Aarch także postanowił na początek meczu wystawić na bramce Yuki - kuzynkę Thrana i Ahito, która podczas drugiej edycji pucharu pokazała nam klasę. Zdziwiło mnie też postąpienie Bakury, który w tak trudnym, według mnie, meczu postanowił na zmianę pozycji zawodnika (...)

***
- Lee. - zaczął Aarch. - Chciałbym Cię prosić o Twoją obecność podczas meczu. Razem ze mną. - dodał z uśmiechem. 
- Dobrze. - uśmiechnęła się dziewczyna. - I tak nie mam nic lepszego do roboty. - dodała ze śmiechem. 

***
          (...) zawodnicy właśnie weszli na boisko. Trzymajcie nerwy na wodzy, drodzy kibice. Mecz na pewno zapewni nam dużą dawką emocji. Tak! Właśnie zaczęli grę. Piłkę od razu przejęła zawodniczka Wambas - Lun Zia, która przebijając piłkę pod nogami Rocketa przeskakuje go i biegnie w stronę bramki. Jednak co to? Mei ślizgiem zabiera Lun Zii piłkę w polu karnym. Szybko podaję do Marka, który mija w pośpiechu Woo-Wamboo i podaje do Micro-Ice'a. M'Ice biegnie w kierunku bramki. Bez problemu omija obrońców Wambas i podaję górą do Tii, która wyskakuje po piłkę, na przemian ścigając się z zawodnikiem Wambas z numerem siedem. Jednak i w tym przypadku Oddech jej nie zawodzi i bez problemu dosięga piłki pierwsza. Przymierza się do strzału. Boonzoof - bramkarz Wambasów zbliża się do lewego rogu bramki, gdyż tam najprawdopodobniej będzie chciała strzelić dziewczyna. Tia jednak nie strzela! Podaje do Micro-Ice'a, który bez problemu strzela w prawe okienko. Bramkarz Wambas był bezsilny. Dzięki tej pięknej akcji drużyna Snow Kids wychodzi na prowadzenie. 1:0. Drużyna Aarcha jest dzisiaj w świetnej formie. (...)

***
- Jeśli będą tak dalej grać, to nie wygrają. - skomentowała Lee.
- O czym Ty mówisz? - zdenerwował się Aarch. - Przecież grają bardzo dobrze. 
- Tak. - przyznała dziewczyna. - Ale dają z siebie wszystko. Na drugą połowę meczu zabraknie im siły. 

***
          (...) Woo-Wamboo podaję do Lun Zii, która bez problemy przeskakuje Rocketa i Tię. Biegnie w kierunku bramki. Zwodzi Thrana i przechodzi w pole karne. Mei nie jest w stanie jej dogonić. Lun Zia szybko podaję do Woo-Wamboo, który już zajął pozycję po prawej stronie bramki Snow Kids. Dośrodkowanie iii... Piękna obrona Yuki. Młoda dziewczyna zdążyła opanować emocje i bez problemu obronić strzał. Coś wspaniałego! Piłka od bramki Snow Kidsów. Yuki podaję do Rocketa, który podaję do Mei - M'Ice - Tia. Wygląda na to, że zawodnicy Snow Kids, nie mają już siły na szybkie i zdecydowane ataki na bramkę Wambasów. Wydaje mi się, że chcą w ten sposób, podając sobie piłkę po całej szerokości boiska, zmęczyć przeciwników. Nie na długo im się to uda. Tia podaje do Marka, który nie podaje, a decyduje się na akcje. Tia, po jego lewej stronie wyskakuje z siłą fluxa w powietrze. Mark bez zastanowienia podaję piłkę dziewczynie, która opada z nią i zmierza w kierunku bramki. Wygląda na to, że Akillianie zdecydowali się na atak. Kiwa się z zawodnikiem Wambas i przechodzi na czystą pozycję do bramki. Zatrzymuj się. Wygląda na to, że na coś czeka. Zawodnicy Wambas ruszyli w jej stronę, by odebrać jej piłkę. Tia jednak cofa się z piłką, podając do tyłu. Co to! Dobrowolne oddanie piłki przeciwnikom? Nie! Nadbiega Rocekt, który bezpośrednio odbiera piłkę i strzela. Tak! Mamy drugi GOL dla Snow Kidsów. Co za piękna akcja. Coś niewyobrażalnego.(...)

***
- Dobra robota Aarch. - pochwalił Clamp. - Świetnie obmyślona akcja. 
- Ale, ale ja ich tego nie nauczyłem. - zająknął się trener. 
- Przecież ostatnio ćwiczyli to na treningu... kto mógł ich tego nauczyć jak nie...- zaczął wypowiedź Clamp, jednak przerwał mu śmiech Lee. Dziewczyna od samego początku wiedziała, że nikt nie zacznie podejrzewać ją o tak świetną akcję, jaką pomogła przećwiczyć znajomym.
- Tak to robią mistrzowie. - powiedziała. - Czyż nie? - dodała ze śmiechem.
- To Twoja robota? - spytał zadowolony Aarch, składając ręce. 
- Moja? - teatralnie zdziwiła się Lee. - Ależ nie, przecież to oni przed chwilą to wykonali na boisku. 

***
          (...) Pierwsza połowa meczu kończy się wynikiem 2:0 dla Snow Kids. Są oni dzisiaj w bardzo dobrej formie, nie uważasz Nork. NORK: Wybacz Cally, ale wydaje mi się, że nie uda im się wygrać tego meczu. Co prawda mają duże na to duże szanse i prowadzą 2:0, jednak wydaje mi się, że nie starczy im siły na odpieranie ataków tak świetnej drużyną, jaką są Wambas. Sam bramkarz nie da sobie rady, bez wcześniejszej pomocy obrońców. Można zauważyć też, że zawodnicy Bakury wcale nie są w gorszej kondycji. Lun Zia i Woo-Wamboo nadal mają siły, bo nie wykorzystali jej w pełni w pierwszej połowie meczu. Jest bardzo możliwe, że uda(...)

- Piękna robota Snow Kids. - pochwalił ich Aarch. - Nie sądziłem, że tak świetnie pójdzie wam dzisiaj gra.- uśmiechnął się. - Yuki, ustąp teraz miejsca na bramce swojemu kuzynowi Ahito, sama odpocznij. Świetna robota. - dodał już nieco poważniej. - Uważajcie na Lun Zie, już niejednokrotnie miała dobrą okazję do strzału. 

***
- Corso, znalazłeś coś? - spytał nieco zdenerwowany Sonny.
- Nic. - odpowiedział. - Jego identyfikator jest niedostępny w sieci SGZ. Jak widzę, od jakiegoś już czasu. - dodał. - To tak... Jakby chcieli go wymazać. - zaczął rozmyślać. 
- Coś czuję, że ten chłopak może nas doprowadzić do szefa tego całego zamieszania. - obmyślał Sonny.

***
          (...) koniec drugiej połowy nie wróży dobrego zakończenia meczu dla Wambas. Nadal wynik 2:0 dla drużyny Snow Kids i nic nie wskazuje na to, że miałby on ulec zmianie. Jestem pod wrażeniem wytrzymałości drużyny z Akillian. Mimo zmęczenia nadal udaje im się zatrzymywać ataki Lun Zii i Woo-Wamboo na przemian. Piłka przy Rockecie. Przechodzi przez całe boisko, dzięki dryblingom omija obrońców i zbliża się do bramki. Czyżby chciał strzelić gola? Przewaga 2:0 nie wystarcza naszym mistrzom w ostatnich minutach meczu? Rocket podaję do Marka, który saltem odbija piłkę i podaję do Tii. Dziewczyna szybko biegnie do bramki. Czy uda im się strzelić trzeciego gola? Nie, niestety! Przewidywany czas gry już się skończył. Mecz kończy się wynikiem 2:0 dla Snow Kids. Mają się z czego cieszyć. Ale co się dzieje? Mark od momentu wykonania salta nie podnosi się z boiska. Co mu się stało?! Wygląda na to, że skręcił kostkę, drużyna pomaga mu się podnieść(...)

- Dame Simbai, co mu się stało? - zapytał wystraszony Aarch.
- Skręcił kostkę i to poważnie, Aarch. Musi jak najszybciej tu dotrzeć. - szybko powiedziała Simbai.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz