STOWARZYSZENIE FLUXA
- Dame Simbai, powiedz mi jakie czeka nas zagrożenie ze strony tej dziewczyny? - zapytał Simbra.
- Jak na razie nic więcej mi o niej nie wiadomo. Pewna jednak jestem tego, że nie ma ona zamiaru zniszczenia galaktyki. Obawiam się jednak, że ktoś inny może ją wykorzystać do takich celów.
- Co powinniśmy w takim razie zrobić? - zapytał jeden z stowarzyszenia.
- Nic. Powinniśmy czekać. Jak na razie mam dziewczynę na oku. Jeśli coś mnie zaniepokoi jak najszybciej dam wam o tym znać. - spokojnie oznajmiła.
- Dobrze Simbai, rób co do Ciebie należy. - odparł Brim Simbra.
***
Tak drodzy holo-widzowie, nowa zawodniczka drużyny jest w bardzo dobrym stanie. Od razu widać, że dobrze radzi sobie w ataku. Dzięki wspaniałej asyście kolegi z drużyny znowu strzela piękną bramkę w samo okienko. To niewyobrażalne! Młoda dziewczyna wydaje się nowym odkryciem w świecie Galactik Football(...)
**OBUDZIŁA SIĘ**
Z tego pięknego snu obudziło ją stukanie do drzwi. Komuś bardzo zależało na tym, by się z nią spotkać. Lee wstała z łóżka, przeciągnęła się i spojrzała na zegarek. Czerwone cyferki wskazywały godzinę siódmą. Zastanawiało ją, kto o tak wczesnej porze chce się z nią zobaczyć. Spokojnie założyła niebieski szlafrok i dla bezpieczeństwa leciutko wyjrzała przez okno. Zobaczyła wysoką postać, z budowy przypominała mu ona mężczyznę. Gdy tylko wyciągnął rękę by zapukać ponownie, zobaczyła bransoletkę, która wyłoniła się spod ciemnego rękawa. Od razu wiedziała kim jest ta osoba. Szybko podeszła do drzwi i otworzyła je przed tajemniczym gościem.
- Możesz mi powiedzieć, co jest takie ważne, by budzić mnie o tak wczesnej porze? - zapytała po zamknięciu drzwi.
- Przepraszam, jest to sprawa, z którą nie mogę zwlekać. - odpowiedział mężczyzna i zdjął kaptur.
Oczom Lee ukazała się postać sławnego Pirata Sonniego Blackbones'a.
- Jaka to sprawa? - zapytała.
- Podobno byłaś na treningu Snow Kids, czyż nie? - zapytał podejrzliwie.
- Tak. - odpowiedziała spokojnie blondynka. - Co w związku z tym?
- Widzisz, mój kolega Clamp powiedział mi bardzo interesującą rzecz, dotyczącą Twojej osoby. Wiesz może co to Multi-flux?
- Multi-flux? No tak.. To tak jakby połączono wszystkie fluxy z galaktyki, albo przynajmniej jej część.
- Właśnie, widzisz Clamp twierdzi, że właśnie to jest Twoim fluxem. - powiedział gładząc się po brodzie.
- Słucham? - zapytała z niedowierzaniem. - Nie Sonny, to niemożliwe. Czy Twój kolega wie o fluxie z Unodizy? Wydaje mi się, że chyba nie... Może ... Nie, nie wiem jak to wytłumaczyć. - powiedziała speszona.
- Słuchaj, nie wiem jak jest naprawdę, ale jeśli to jest prawdą, to muszę wiedzieć skąd wziął się ten flux w Twoje posiadanie. To nie jest błaha sprawa, ponieważ Multi-flux jest jeszcze bardziej niebezpieczny, niż ten z Twojej planety.
- Ale co ja mam zrobić? - zapytała zdezorientowana.
- Popracuj troszkę z Clampem w holo-trenerze. Pomoże mu to w ocenieniu sytuacji. - dodał z nikłym uśmiechem i wyszedł.
***
Mei była strasznie podekscytowana wyjazdem na Paradisię. Przynajmniej to mogło ją na chwilę odciągnąć od problemów i dać chwilę spokoju. Siedziała na łóżku patrząc na trzy rozłożone sukienki. Nie wiedziała którą wybrać. Wszystkie wydawały jej się niezbędne podczas takiej podróży, jednak już i tak wzięła zbyt dużo rzeczy. Postanowiła, że wybierze jedną. Wybór padł na króciutką sukienkę koloru jasnoróżowego, z lekkimi falami na dole. Już wzięła i miała ją spakować, gdy ktoś nagle zasłonił jej oczy dłońmi. Dobrze wiedziała, kto to był. Jego dotyk rozpoznałaby wszędzie.
- D'jok. - uśmiechnęła się. - Myślałam, że już Cię dzisiaj nie zobaczę.
- Nie sądziłem, że aż tak masz mnie dość. - roześmiał się. - Widzę, że już spakowana.
- Prawie, a Ty? - zapytała.
- Nadal nie, czekam na ostatni moment. - uśmiechnął się.
Wypowiedziawszy te słowa, podszedł wolniutko do Mei by ją pocałować. Zbliżył się twarzą do jej twarzy i już prawie miał dotknąć jej ust, gdy nagle Mei odsunęła się od niego. Zadzwonił jej holo-telefon.
- Przepraszam, ja... Muszę to odebrać. - powiedziała szybko speszonym głosem.
- Dobrze. - odparł smutnie D'jok.
Mei szybko wyskoczyła na korytarz. Rozejrzała się dookoła, czy nikogo nie ma. Gdy już była pewna, że nikt jej nie zobaczy, ani nie usłyszy, postanowiła, że odbierze i zakończy swoje problemy raz na zawsze. Jednak wiedziała, że to nie będzie takie proste.
- Dlaczego dzwonisz o tej porze? - powiedziała.
- Ja, przepraszam. Chciałem się tylko upewnić czy jesteś już spakowana. Nie chciałbym lecieć na Paradisię bez Ciebie. - uśmiechnął się.
- Jak to, Ty, Ty też jedziesz? - wystraszyła się.
- Tak, widzę, że o niczym nie wiesz. Mecze towarzyskie mają być rozegrane na Paradisi, więc nie może mnie tam zabraknąć. - wytłumaczył się. - Będziemy mieli okazję rozwiązać nasz problem. Mam nadzieję, że nie przytłacza Cię on tak, jak mnie. - dodał smutno.
- Ja, ja... Dobrze wiesz jak się z tym czuję. - odparła. - Nie jest to dla mnie łatwe. - spuściła wzrok.
- Tak wiem. - przerwał jej brunet. - Ale Mei, pamiętaj, że Cię kocham i nic tego nie zmieni. - po tych słowach rozłączył się, a Mei wróciła do pokoju.
Pomimo iż Mei upewniała się niejednokrotnie czy nikt nie podsłuchuje, nie zauważyła Tii, która wracała razem z Rocketem z Luna Genesis. Bardzo zmartwiła się tym, co usłyszała. Obiecali sobie jednak z Rocketem, że dopóki nie wyjaśni tej sprawy z Mei, nikt z drużyny nie może się o tym dowiedzieć, w szczególności D'jok.
***
Było późno po południu. Clamp sprzątał biurko z papierów, przed wyjazdem na Genesis. Posegregował wszystkie rzeczy dotyczące Multi-fluxa. Nie sądził, że jeszcze kiedyś będzie zmuszony powrócić do tej sprawy. W pewnym momencie spojrzał na ekran swojego holo-komputera i doznał szoku. - Nie, to niemożliwe. - powiedział sam do siebie i przerwał swoje prace sprzątające. To co zobaczył bardzo go zdziwiło. Pomylił się, bo nigdy nie spodziewał się takiego obrotu sytuacji.. Musiał natychmiast powiedzieć o tym Sonniemu.
***
Lee została zaproszona na wyjazd z drużyną Snow Kids na planetę Paradisię. Owszem, była mile zaskoczona, jednak obawiała się, że może stać się tam coś złego. Zostały jej trzy godziny do wylotu, a nie miała co ze sobą zabrać. Z pomocą przyszły jej Mei i Tia, które natychmiast zabrały ją na zakupy.
- Widzisz, nie jest tak źle. - roześmiała się Mei. - Załatwimy wszystko w niepełne dwie godziny.
- Dwie godziny? - wystraszyła się Lee. - Cóż, myślałam, że troszkę sprawniej nam to pójdzie.
- Widzisz, z Mei tak się nie da. - uśmiechnęła się Tia. - Ona w sklepach czuje się jak w niebie. - złapała dziewczyny pod ramię i poszły w kierunku sklepów.
Doszły do mnie zaskakujące wiadomości Nork. Okazało się, że wszystkie mecze towarzyskie, które miały się odbyć w przeciągu tego miesiąca na Genesis, zostają przełożone na wyjazd wszystkich drużyn na Paradisię. To tam nasi dzielni piłkarze, będą trenować, przed następną edycją pucharu. Oczywiście, nas tam nie zabraknie, drodzy holo-widzowie. Specjalnie dla was, będziemy relacjonować przebieg tych meczów na żywo(...)
- Jak to, czyli wszystkie drużyny będą na Paradisi? - zdziwiła się Tia.
- Na to wygląda moja droga. - przytaknęła Mei. - I do tego będą treningi.
- Oj spokojnie, dacie radę. - zaczęła pocieszać je Lee.
- Jeśli nie dasz nam wycisku. - zaśmiały się.
- Postaram się.
Po dwugodzinnych zakupach Lee była wykończona. Miała zaledwie godzinę na spakowanie się i dotarcie do mieszkania. Była tak zmęczona, że nie marzyła o niczym innym jak o śnie. Spuściła głowę w dół i patrząc pod nogi szła w kierunku hotelu. Nagle z za rogu wyłonił się biegnący chłopak, który zmierzał w jej kierunku. Okazało się, że był to Din, który ledwo mógł złapać oddech.
- Din, czekaj, co się stało? - zapytała wystraszona opuszczając torby z zakupami.
- Miałaś racje Lee, szukają nas, ale nie tylko oni. - ledwo słyszalnym głosem powiedział Din. - Ktoś interesuje się naszym fluxem Lee, musisz na siebie uważać! - powiedział i zniknął w oddali.
- Ale Din, czekaj! - zdążyła za nim krzyknąć. Jednak chłopak już zniknął jej z pola widzenia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz