czwartek, 8 września 2011

Odcinek 3 "Fałszywa niewinność"

(męski głos) To nie pierwszy taki mecz, gdzie Udoni dają z siebie wszystko. Drużyna Lightnings jest wobec nich bezsilna. Błyskotliwe podania Beccy i Ronerra są nie do złamania. Młody zawodnik Warren nie daje sobie sam rady, wobec tak zgranej ekipy. Udoni będą strzelać, czy to możliwe by mecz skończył się 7:2? Tak!! Jest gol dla drużyny Udoni! Ale co to... co się dzieje? Ich flux przybiera formę, jakby miał wybuchnąć. Takiej siły nigdy nie widziałem! To nie możliwe, to przecież, to... 

**OBUDZIŁA SIĘ**
- Aaaa! ah... co to było ... - krzykneła wystraszona Lee. - To był sen , to był tylko sen. - zaczęła sobie tłumaczyć. - Coś okropnego.
- Wszystko dobrze? - zapytał Arti.
- Tak, tak. To tylko... koszmary. - dodała nie wzbudzając jakichkolwiek podejrzeń.
- No dobrze. Zaraz lądujemy. Przyszykuj się. - dodał z uśmiechem.
- Dzięki.

          Lee wróciła na planetę Genesis. Mimo tego, co się dowiedziała, musi żyć normalnie. Jedyne co ją zastanawia, to jak Harris chce ją znaleźć, a co lepsze, jak zabrać fluxa? Przecież to niemożliwe. "Musisz ulokować się w jakiejś drużynie, opanować ich flux. Flux Unodizy musi w Tobie zniknąć" - w głowie brzmiały jej słowa Sonniego. Miał racje, niewątpliwie. Szła po ulicach Genesis patrząc pod nogi. Nie za bardzo interesowało ją to, co się dzieje dookoła. Miała trudniejszy problem do rozgryzienia. Nagle wpadła w coś, a raczej w kogoś.
- Jeju przepraszam. - dodała zakłopotana.
- Nic się nie stało. - roześmiał się rudowłosy chłopak.
- Ojeju, D'jok? - zauważyła zdziwiona. - Przepraszam, nie wiedziałam. - dodała z uśmiechem.
- Spokojnie, ostatnio mam szczęście wpadać na nieznajome dziewczyny. - znowu się roześmiał.
- Może zamiast o dziewczynach myślał byś o meczach? Wiesz.. jakoś muszę zarabiać, a jak wam się nie chce grać, to jak mam to robić?
- Jak to? - zapytał zdziwiony chłopak.
- Brak zgrania, duża liczba indywidualności podczas gry. Wiesz, to dobrze nie wróży waszej drużynie. - powiedziała z pewnością.
- A Ty to co? Znawczyni piłki nożnej, czy może jakaś wybitna piłkareczka, co? - dodał z lekką goryczą.
- Ani jedno, ani drugie. Po prostu lubię mecze i widzę wasze błędy. Nie obraź się, ale wasze dobre akcje można wyliczyć na palcach. Tak samo jak przewidzieć to, kiedy ich użyjecie. - tłumaczyła Lee.
- To może pokażesz im jak się gra? - z zaskoczenia dodał Waren, który od początku przyglądał się ich rozmowie. - Lee?
- Pamiętasz mnie?! - wystraszyła się dziewczyna.
- Nie śmiałbym zapomnieć. - uśmiechnął się. - No to jak? Mogą liczyć na Twoją pomoc?
- Pomoc, przepraszam Cię Warren, sugerujesz, że ona jest leps....
- Nie, nie mogą liczyć! Dobrze wiesz dlaczego. - przerwała zdenerwowana Lee.
- A jeśli Ci zapewnię, że nie wyjdzie to na światło dzienne?
- O czym wy do cholery... - zaczął zdezorientowany D'jok.
- Nie możesz mi tego zapewnić. - znowu przerwała mu Lee.
- Ależ mogę. Pokaż im jak się to robi. Przyjmujesz wyzwanie, czy nie? Masz czas do jutra do godziny 18. Jeśli przyjmujesz, no to zapraszam do Club Galactik. Nie zawiedź mnie Lee. - dodał z pewną ironią.
- Powiecie mi w końcu o co chodzi? - spytał załamany D'jok.
- Może dowiesz się w swoim czasie. - dodał Warren.
          Wszyscy się rozeszli. D'jok próbował jeszcze zaczepić dziewczynę, jednak już mu się to nie udało. Lee, dziewczyna o blond włosach zniknęła mu wśród tłumu. Była zdenerwowana. Nie sądziła, że po tylu latach ktoś ją będzie tutaj pamiętał. Przyznała się sama przed sobą, że od tej chwili zaczynają się jej wszystkie problemy. Co miała zrobić? Iść, czy nie iść na trening Snow Kidsów? Jak pójdzie i zagra, co na pewno nastąpi, każdy dowie się, że posiada ten przeklęty flux. Jednak, jeśli nie pójdzie, jest możliwość, że Warren ją zdradzi, chociaż w to wątpiła.

***
- Nie otwieraj oczu! - krzyczał z drugiego pokoju Rocket. - Wytrzymaj jeszcze troszkę, proszę.
          Podszedł do Tii i objął ją w pasie. Dziewczyna kończyła w ten dzień 17 lat. Rocket chciał wymyślić dla niej coś niezwykłego, coś co na długo pozostanie w jej pamięci. Jednak mulat nie miał weny do wspaniałych pomysłów. Rzadko ją miał. Wiedział jednak, że bez względu na to, co wymyśli Tii i tak się spodoba.
- Już możesz otworzyć oczy. - powiedział ucieszony.
- **otwierając oczy** Rocket, naprawdę nie musiałeś.... Ale, ale przecież... zwariowałeś? - powiedziała lekko podirytowana.
- No co? - zapytał speszony.
- Paradisia? Teraz wyjeżdżać? Rocket! Przecież do pucharu zostały nam niecałe 4 miesiące. Musimy się przygotowywać, a nie myśleć o...
          Przerwał jej czułym pocałunkiem. Nie przestawał obejmować jej w pasie. Kochał ją i nic nie wskazywało na to, że miałby kiedyś przestać. Była dla niego najważniejsza. Rocket Tii też nie był obojętny, była to taka ich prawdziwa odwzajemniona miłość.
- O treningi się nie martw. - dodał zadowolony. - Rozmawiałem z Aarchem i...
- I co? - spytała.
- I stwierdził, że to bardzo dobry pomysł , żebyśmy odpoczęli. Wszyscy.   Owszem, miał to być mój prezent dla Ciebie, ale ze względu na puchar, nie mogłem palnąć do trenera, że wyjeżdżamy na dwa tygodnie zostawiając drużynę samą. Dlatego wymyśliłem, że przecież mogą pojechać z nami. - uśmiechnął się zadowolony.
- Och Rocket. - uśmiechnęła się. - Dziękuję!
Przytuliła się do niego i po krótkim spacerze po parku, wrócili do hotelu.

***
          D'jok po fascynującej rozmowie Warrena z tajemniczą blondynką nie mógł przestać myśleć o czym oni rozmawiali. Zbyt dużo nie zrozumiał. Jednak od paru dni, nie była to jedyna zagadka, która zajmowała mu głowę. Nurtowało go jeszcze pytanie, kogo szuka Ayrinn? Momentalnie przypomniał sobie jej słowa: "(...) gdybyś kiedyś chciał z kimś porozmawiać, pamiętam, że zawsze tu będę do Twojej dyspozycji." też dlatego postanowił ją odwiedzić. A może, uda mu się coś wyciągnąć z tej dziewczyny.

***
- Thran, słyszałeś to?! - krzyczał podekscytowany M'Ice. - Jedziemy na wakacje, na Paradisię!
- Tak, tak. Słyszałem i słyszę już po raz setny od Ciebie. Opanuj się Micro - Ice, proszę. - uspokajał go Thran.
- Właśnie, ucisz się, bo nie mogę przez Ciebie spaaaa... *usnął* - dodał Ahito
- Widzisz Micro, nawet im już przeszkadzasz. - zaśmiał się Mark.
- No nie mówcie, że się nie cieszycie? - zdziwił się. - Zero treningów, tylko morze, plaża, wypoczynek... - zaczął wymieniać.
- I właśnie w tym momencie Micro-Ice zapewniłeś drużynie dodatkowy trening przed wyjazdem. - rzucił Aarch.
- Ale, ale trenerze! - zaczął rozpaczać.
- Jesteś pewny, że chcesz coś jeszcze dodać?
- Nie... - dodał przygaszony.
- Jutro ćwiczymy w Club Galactik o 18, przedłużam trening do 22. - dodał uradowany Aarch.
- Brawo Micro-Ice, pokrzyżowałeś nam plany. - zakończył Mark.

***
          D'jok szedł pewnym krokiem przez las w Parku Genesis. Widział tylko piękne rośliny, które na wiosnę przyozdobione były milionami kolorowych pęków. Uspokajał go ten widok i może też dlatego był pewny swojej decyzji. Mimo, że Ayrinn wydawała się małą, niewinną dziewczynką, było w niej coś tajemniczego. Przerażała go w pewny sposób. Powoli dochodził do celu. Stanął dosłownie trzy kroki od wejścia do starej kamiennicy. Zawahał się. Już miał zamiar się wrócić, gdy nagle zza drzwi wychyliła się twarz młodej, pięknej jak nimfa dziewczyny. Była to Ayrinn.
- Wejdź, proszę. - dodała z miłym uśmiechem. - Wiedziałam, że kiedyś przyjdziesz.
- Cóż, jak mógłbym nie skorzystać z takiej okazji . - uśmiechnął się blado.
- Więc.... Może napijesz się czegoś? - zapytała uprzejmie.
- Chętnie.
- No więc, co Cię sprowadza? - zapytała podając picie.
- Widzisz, ciekawi mnie, kogo szukacie. Bo... chciałbym wam w tym pomóc, ale musiałbym najpierw wiedzieć, o jaki typ istoty chodzi. - wyjaśnił. - Dobry sok. - dodał.
- Tak. - uśmiechnęła się. - Widzisz D'jok, ja... nie za bardzo umiem Ci wyjaśnić, czego potrzebuje by znaleźć tą osobę.
- Ale możesz mi ją przynajmniej opisać, ale pokazać zdjęcie, cokolwiek. Na pewno wiesz, kto jest na tyle....
          Nie dokończył. Jego oczy momentalnie odmówiły posłuszeństwa. Czuł się tak bezproblemowo i wygodnie. Nie zauważył nawet kiedy, a już spał na jasnoniebieskim fotelu, na którym siedział. Ayrinn uśmiechnęła się tylko sama do siebie. - Zadanie wykonane Bitusie. - powiedziała zadowolona.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz