piątek, 30 września 2011

Odcinek 7 "Choroba"

          Cała drużyna Snow Kids, jak i Lee byli już spakowani i gotowi do wyjazdu na planetę Paradisię. Lee martwiło tylko ostatnie zdarzenie, a mianowicie niespodziewane spotkanie zdenerwowanego przyjaciela. Znała Dina od dziecka, był dla niej jak brat, też dlatego wiedziała, że musiało stać się coś strasznego. Inaczej by tak nie zareagował. Z zamyślenia wyrwały ją wesołe krzyki Micro - Ice'a, który nie mógł powstrzymać radości z wyjazdu. 
- Tak, tak, tak! - krzyczał. - Lecimy na Paradisię! Rozumiecie to? 
- No jasne Micro. - powiedział sennie Ahito. 
- Wiecie co.... Wydaje mi się, że o czymś zapomnieliśmy. - wtrącił Mark. 
- O czym? - wystraszyła się Mei.
- Wydaje mi się że... zapomnieliśmy zostawić Micro-Ice'a ! - wybuchnął śmiechem jak i reszta drużyny.
- Bardzo zabawne Mark. - odgryzł się Micro-Ice.
- Spokój wszyscy. - odezwał się Aarch. - Słuchajcie, wiem że jest to dla was wspaniała okazja na wypoczynek. Plaża, słońce... Ja to jak najbardziej rozumiem, jednak prosiłbym was o rozważne zachowanie się podczas pobytu na Paradisi. I nie zapominajcie, że także tam będziemy rozgrywać mecze. - dodał. 
- A kiedy pierwszy? - zapytał Rocket.
- Pierwszy mecz zagracie zaraz dzień po przyjeździe. Waszym przeciwnikiem będzie drużyna Wambas. - uśmiechnął się Aarch. - Mam nadzieję, że będziecie lepiej skupieni na grze, niż ostatnio. Mei... 
- Rozumiem trenerze. - odparła dziewczyna. 
- A teraz kładźcie się spać. Na Paradisi będziemy za cztery godziny. - powiedział i poszedł do swojego pokoju. 

***
          Smukła blondynka o imieniu Ayrinn miała bardzo dużo na głowie. Jej szef kazał jej znaleźć drugiego zbiega - chłopaka, który był jej bardzo dobrze znany. Miała z Dinem bardzo dużo wspólnego, jednak nigdy nie chciała tego przyznać. Wolała trzymać to w tajemnicy. Chociaż od dłuższego już czasu wiedziała, gdzie może znaleźć brązowowłosego chłopaka, bała powiedzieć się o tym Bitusowi. Bała się, że coś może zrobić Dinowi, a w rzeczywistości niczego bardziej się nie obawiała. Postanowiła, że spróbuje się najpierw dowiedzieć, czego od niego chce. Nie było mowy o powrocie na Strefe 13. Od początku wiedziała, że Bitusowi chodzi o coś więcej. Maszerując po parku przypominała sobie razem spędzone chwile z Dinem, Lee i resztą drużyny. Nie mogła się pogodzić z tym, że to teraz ona musi być przeciwko nim. Byli jak rodzina. Jednak nic nie mogła na to poradzić. Została wybrana i musiała robić to, co do niej należało. 

***
- Jak to się pomyliłeś? Czyli co to jest? - zdenerwował się Sonny.
- Widzisz, porównałem próbkę, którą pobrałem podczas ostatniego treningu z próbką dawnego fluxa Unodizy. Zgodność 48 %. Niechcący jednak pomieszałem próbkę z jakąś substancją, którą badałem dla planety Wambas. Inaczej ze składnikiem atmosfery naszej galaktyki. Wtedy zauważyłem jak flux zaczął się przekształcać. Powstała reakcja. Planeta Unodiza jest przecież zamkniętym środowiskiem. Wydaje mi się.. 
- ... że uległ tam przemianie? - dokończył za niego Sonny.
- Tak, właśnie tak mi się wydaję.
- Czyli sugerujesz, że ten flux nigdy nie został im zabrany? 
- Na to wygląda. - potwierdził Clamp. - Flux Lee będzie się rozwijał, ponieważ dostał powietrza. Będzie coraz silniejszy.
- To nie wróży nic dobrego. - zastanowił się Sonny. - Da się to jakoś powstrzymać? 
- Nie jestem pewny, na razie nic o tym nie wiem. 
- Dowiedz się jak najprędzej. - nakazał Sonny i zakończył rozmowę.
          Clamp nie wiedział co ze sobą zrobić. Przeglądał wszystko po tysiąckroć razy i zawsze wychodziło mu to samo. Nie mógł tego logicznie poukładać, a co dopiero zrozumieć. Wiedział tylko jedno - musi pobrać dużą próbkę fluxa bezpośrednio od Lee.

*** 
          Drużyna Snow Kids dotarła na planetę Paradisie. Wszyscy zmęczoni podróżą, ulokowani już w pokojach, zeszli na kolację. Nie spodziewali się tak pięknego krajobrazu jakim obdarowała ich ta planeta. Było o wiele piękniej, niż każdy z nich sobie wyobrażał. 
- Dobrze Snow Kids, zaraz po kolacji zapraszam do holo-trenera. - oznajmił Aarch. - Poćwiczymy trochę grę zespołową. W końcu jutro gracie mecz. - złożył ręce z zadowolenia. 
           Kolacja zeszła im w miarę spokojnie. Nawiązali nowe znajomości, Mark poznał piękną dziewczynę, a Ahito pierwszy raz w życiu nie przespał deseru lodowego, jaki dostali wszyscy przybyli na powitanie. Zaraz po zakończeniu uczty, dzieciaki zeszły się do sali treningowej. 
- Yuki wejdź na bramkę, chciałbym abyś w tym meczu zaczęła pierwszą połowę. Ahito - Ty na razie odpocznij. Mark wejdziesz za Micro-Ice'a. Potem was zmienię. - powiedział Aarch.
- Dobrze trenerze. - wszyscy odparli zgodnie. 
          Jako przeciwników drużyna Snow Kids dostała Wambas. Piłka w grze. D'jok podaję do Rocketa, który dryblując przechodzi w pole karne. Podaje do Tii, która strzela z powietrza. Piękna bramka białowłosej dziewczyny. Drużyna Wambas przejmuje piłkę. Hologram Lun Zii bez problemu mija Thrana i zmierza do bramki. Yuki obserwuje, nie decyduje się na wyjście, czeka na podejście Lun Zii. Szybciej jednak Mei odbiera piłkę i podaje ją z siłą oddechu do D'joka - Mark - Tia, wyzwalając oddech podskakuje do góry z piłką i decyduje się na strzał. Siła uderzenia była tak potężna, że zmiata hologram bramkarza Wambas. 
- Widać klimat tej planety im sprzyja, Aarch.Szczególnie Tii. - uśmiechnęła się Dame Simbai. - W ogóle nie widać po nich zmęczenia. - dodała.
- To dobrze. - uśmiechnął się. - Boję się tylko, że zaślepi ich urok Paradisi. - dodał nieco zmartwionym głosem. 
          Gra rozpoczyna się od bramki przeciwników. Lun Zia spokojnie przechodzi połowę boiska z piłką, następnie podaje do Woo-Wamboo, który szybko oddaje zagranie do zawodnika z numerem trzy. Zawodnik Wambas stara się podać górą do Lun Zii tym samym tracąc piłkę na rzecz Thrana. Thran z wielką siłą podaję piłkę górą pod bramkę Wambas. D'jok wyzwalając oddech skacze ku piłce. Jest już prawie przy niej, gdy nagle potężne uderzenie oślepiło go i momentalnie upadł na ziemie. Wszyscy gracze wystraszeni podbiegli do D'joka.
- Clamp, wypuść ich, szybko! - rozkazał zdenerwowany Aarch. - Dame Simbai co z nim ? 
- Nie wiem, było wszystko w porządku... - odpowiedziała sprawdzając dane. 
          D'jok leżał nieprzytomny . Mark z Rocketem przenieśli go na łóżko, gdzie od razu zajęła się nim Dame Simbai. Kazała przenieść go do swojego gabinetu. 
- Co mu się stało? - pytała z niedowierzaniem cała drużyna.
- Uspokójcie się wszyscy. - opanował się Aarch. - Dame Simbai się nim zajmie, jak się czegoś dowiem, od razu dam wam znać. - powiedział tym samym rozładowując nieprzyjemną atmosferę. - A teraz rozejdźcie się do pokoi. Trening skończony.

*** 
          Po niemiłym wydarzeniu podczas treningu pozostała część drużyny zebrała się w świetlicy, by razem obejrzeć wiadomości. Nikt z obecnych nie przywiązywał zbytnio wagi, do tego co aktualnie mówią w Arkadi. Każdy był myślami z D'jokiem. Każdy, oprócz Mei, która zastanawiała się, którą drogę wybrać. Nadal nie podjęła decyzji, która na pewno odmieni jej życie. 

(...) nie wiem czy słyszałeś Nork, ale wakacje na planecie Paradisia dadzą nam wiele emocji, które odczujemy już w najbliższym czasie. Na tej planecie, zostanie rozegranych 9 meczów towarzyskich, które specjalnie dla Was będę komentować. Już jutro zobaczymy pojedynek Snow Kids vs. Wambas. Snow Kidsi rozegrają tutaj na Paradisi jeszcze jeden mecz, oprócz tego jutrzejszego, który będzie miał miejsce w ostatnim tygodniu ich pobytu na tej pięknej planecie. Mecz przeciwko Shadows. Natomiast drużyna Wambas zmierzy się jeszcze (...)

          Rocket wyłączył holo-telewizor. - Słuchajcie. - zaczął mówić. - Musimy dać z siebie wszystko, niezależnie od tego jakie mamy humory. Ja też jestem przygnębiony, ale nie możemy być w takiej rozsypce jutro na meczu.
- Coś mnie ominęło? - niespodziewanie wtrąciła Lee, która właśnie wróciła z plaży. - Czemu wszyscy macie takie smętne miny?
- Chodzi o D'joka. - powiedziała smutno Mei. - On, on... - nie mogła dokończyć zdania, a w jej oczach stanęły łzy.
- Co się stało? - zapytała już nieco wystraszona Lee.
- Miał wypadek podczas treningu. - dokończył Rocket spuszczając głowę. - Nic na razie nie wiem na temat szczegółów.
- Ostatni raz widzieliśmy go nieprzytomnego i boimy się o jego zdrowie. - dodał Micro-Ice.
          Lee usiadła na kanapie. Nie wiedziała o czym myśleć. Czy właśnie to było tym nieszczęściem jakie miała odczucie przeczuwać? Nie wiedziała tego nawet teraz, ale bała się, że może stać się coś gorszego. Nagle do pokoju weszła Dame Simbai.
- Co z D'jokiem / Co z nim / Nic mu nie jest / Wyjdzie z tego?! - posypały się na nią pytania ze strony drużyny. 
- Wyjdzie z tego, jak na razie jest osłabiony, ale da radę, a teraz idźcie już spać. - odpowiedziała i wyszła z sali. 
          Wszyscy się rozeszli do swoich pokoi. Wszyscy oprócz Mei, która siedziała jeszcze jakiś czas przed holo-telewizorem i kłóciła się sama z sobą, czy pójść do niego, czy nie. W głowie miała mętlik, a na myśl nasuwały jej się słowa bruneta: "(...) pamiętaj, że Cię kocham i nic tego nie zmieni. "

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz